RSS
czwartek, 25 marca 2010
Już czwartek?

Już czwartek czy dopiero czwartek? Pytanie z serii szklanka jest do połowy pełna czy w połowie pusta? Ech ciężkie to życie, kiedy wiosna za oknem. Najchętniej człowiek zatrzymałby czas na piątkowym popołudniu i pozwolił mu trwać, trwać, trwać. Pod warunkiem, że byłoby słoneczne oczywiście. A tak... praca, praca, praca. (Coś mam ostatnio tendencję do powtarzania wszystkiego po trzy razy, razy,razy :) ).

Prawdę mówiąc akurat dzisiaj nie mam nawet pomysłu na żadną publikację (czytaj "wpis", ale jakoś nie lubię tego słowa, tak po wojskowemu dla mnie brzmi) , ale co tam dam wpis, na chwilę oderwę się od pracy. Lepszy taki wypoczynek niż żaden. Oczywiście prowadzenia bloga (blogu? Ktoś wie jak to się odmienia?) powinno być ogólnie czystą przyjemnością, efektem pasji, radości lub przynajmniej jakiegoś buntu (choćby i żółcią przepełnionego), ale czasem – na przykład dziś – zdarza się, że jest po prostu efektem nudy. Swoją drogą ciekawe, że się człowiek woli tak boleśnie, aż wyczuwalnie nudzić zamiast pracować. Względnie można by określić to moje dzisiejsze pitu pitu jako filozofowanie, ale to poziom jego byłby raczej nędzny, prawda? (Pytanie retoryczne proszę nie odpowiadać, nawet jeśli przypadkiem czyta to akurat jakiś nawiedzony – w pełni pozytywnym znaczeniu tego słowa – jakiś student filozofii). Dobra starczy chyba już tego l'ecriture automatique, czy jak kto woli strumienia świadomości, pora wrócić do pracy i przestać szefa okradać z internetu. Szkoda tylko, że za oknem tak ładnie... ech. Byleby do jutra po południu.

14:37, visegard
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 marca 2010
Bystrzachy

Według statystk jakie udało mi się ostatnio odnaleźć w internecie doszedłem do wniosku, że chyba jednak pomimo moje dumy z tej przynależności, należę do mniej inteligentnej części ludzkości. Żeby nie było zaś wątpliwości, co do poprzedniego zdanie, obawiam się, że muszę przyznać, że faceci bywają głupi. Dlaczego teak uważam? Otóż dowiedziałem się, że ponad połowa męzczyzn, którzy zgłaszają się do seksuologa (gdziekolwiek na świecie) zgłasza się przez jeden i ten sam problem - przedwczesny wytrysk. Równocześnie blisko 90% z nich przyznaje, że lekarz nie był pierwszym pomysłem na poradzenie sobie z problemem i że wcześniej próbowali oni zwykle - 80% - szukać rozwiązania w ofercie przeróżnych sklepów internetowych oferujących wszelkie związane z seksem artykuły. Dlaczego jednak uważam, że faceci są głupi... otóż bowiem, według swtatystyk sklepów internetowych ponad 50% ich obrotów przynosi im handle takimi specyfikami jak np. hiszpańska mucha i temu podobne. Specyfiki te można określić grupowo jako afrodyzjaki, a jak dobrze wiadomo afrodyzjaki to coś co pobudza seksualnie i wzmaga podniecenie. Z zestawienia wszystkich wcześniejszych statystyk wychodzi zatem, że większość facetów cierpiących na nadmierne podniecenie i nie umiejących kontrolować swojego ciała zdecydowała się leczyć tę przypadłość poprzez zażywanie środków wzmagających podniecenie, zanim w końcu postanowili pójść do lekarza. Bystre, nie? Czasami naprawdę mi głupio za moją płeć. Ech...

15:18, visegard
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 marca 2010
Piątkowe żale

Trafiło mi się ostatnio bezproduktywnie włóczyc po centrum targowy – cóż było czekać, czekałem. I tak chodząc od stoiska do stoiska, od sklepu do sklepu stwierdziłem, a w zasadzie przekonałem się o prawdziwości, czegoś, co każdy wie... mianowicie, że ludzka pomysłowość jest naprawdę nieograniczona i człowiek potrafi wymyślić wszystko, co tylko mogłoby mu przynieść zysk i zarobek.

Prosty przykład, stałem przy sklepiku dla dzieci, podchodzę do stoiska określonego jako malowanki i co widzę? Grubą, obszytą materiałem księgę... z malowankami dla dzieci, tylko jeden szczegół. Otóż w księdze tej zamiast farbek używa się kolorowej tkaniny, którą wyszywa się obrazki pozamieszczane na poszczególnych stronach. Nie wiem jak dla Was, dla mnie szok! W życiu bym nie pomyślał o zabawce dla dziecka, która polegałaby na zwyczajnym, starym wyszywaniu. Niby nic nowego, ale kto na to wpadł? No właśnie, a jak twierdzi właścicielka sklepu gadżet sprzedaje się świetnie. Cóż ja osobiście bałbym się dziecku kupić coś co w komplecie ma ostre igły i w ogóle, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że robię się po prostu czerwony, na myśl, że gdzieś co kawałek ktoś wymyśla co chwila coś nowego, albo przynajmniej nowe zastosowanie dla czegoś, a ja … no jeszcze w życiu nic ciekawego nie wymyśliłem. I ok mogę się usprawiedliwiać powtarzając sobie, że potrzeba matką wynalazków, a ja po prostu potrzeby nie mam, bo mam pracę, która daje mi dochów, w wolnym czasie dobrze się bawię ze swoimi hobby itp. itd. ale... trochę mi głupio. Chciałbym coś wymyślić... i tylko nie wiem co. :) Ech taki żenujący wpis piątkowy, żeby przed weekendem powyrzucać z siebie żale.

15:28, visegard
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 marca 2010
Jeszcze o tym samym

A propos ostatniego wpisu tak sobie poskakałem po necie. Mój Boże, ileż jest takich przypadków jak opisałem! Po prostu zatrważająca ilość. Gdzie się nie obrócisz tam ludzie, którzy wcale nie mją możliwości i potrzeby, i tak mają presję aby zrobić z siebie ogólnokrajową markę.

Z ciekawszych przypadków trafiłem nawet na szewca, który mieszka pod (nie „w”, ale „pod”) Gdańskiem i nie wiedzieć czemu uparł się aby każdy Polak, któremu zepsuje się but trafiał do niego... bo on ma stronę internetową. No fajnie, ale po co? Nie mówiąc już o tym, ze zbyt wielu ludzi to szewca w internecie nie szuka. Szkoda słów. Przy czym ok przyznaję, że są też całkiem rozsądne firmy promujące się czasem nawet odrobinę poniżej granic swoich możliwości, ale ile ich jest? Na palcach jednej ręki można je policzyć w poszczególnych branżach. Budujące przykłady to „Pomoc drogowa Poznań” i „Wypożyczalnia samochodów Poznań”. Sam nie wiem chyba trzeba by zacząć promować coś na kształ słynnych swego czasu netykiet, tylko teraz nazwałoby się taki twór „firmonetykietą” i w pierwszym zdaniu mówiło wprost „nie będziesz zaśmiecał internetu powyżej Twoich możliwości”. No nic, tak się wburzyłem. Notka to z tego średnia, ale sobie ulżyłem. O!

15:41, visegard
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 marca 2010
Ogólnoświatowa reklama szewca z Pcimia

Buszowałem ostatnio po necie i stwierdziłem, że bardzo dużo ludzi lubi sobie niepotrzebnie dokładać pracy i wydawać pieniądze, a przynajmniej tracić czas. O co mi chodzi? O pozycjonowanie. Pisałem już kiedyś o pozycjonowaniu, tak zwanym lokalnym, czyli takim, gdzie z góry zawężamy nasze keywordy tak żeby strona była w top wyników dla lokalnego hasła, a nie ogólnego w danym języku. Przykład „fotografia ślubna poznań” zamiast „fotografia ślubna” albo „aerobik poznań” zamiast koszmarnie ogólnego „aerobik” niby jedno słowo, a różnica spora, popchnąć witrynę łatwiej – bo mniejsza ilość konkurencji, a jeśli ktoś wpisuje w google nasze słowo kluczowe, to od razu wiadomo, że jest potencjalnym klientem z Poznania, a nie np. facetem z Rzeszowa, który spojrzy, obejrzy a potem pójdzie i tak do lokalnego fotografa, choćby ten nawet nie miał strony internetowej i co najwyżej powie mu „niech mi pan takie zdjęcie zrobi, jak na tamtej stronie widziałem”. Wydawałoby się zatem logicznym, że każda firma, której szef/właściciel zdaje sobie sprawę, że ma zasięg lokalny powinną dążyć przede wszystkim do bycia w top ten wyników na „hasło miejsce”, a nie po prostu na „hasło”, bo wysiłek mniejszy, zysk pewniejszy, reklama trafniejsza. Tymczasem co? Tymczasem wg specjalistów prawie połowa firm wciąż jeszcze nie pomyślała o pozycjonowaniu, a z tych którzy pomyśleli, jedynie nieliczni (kilka procent) na tyle wysilili swoje głowy, żeby faktycznie pomyśleć czy ja aby potrzebuję takiego zasięgu, czy warto się męczyć, czy nie szkoda czasu? Cóż ich sprawa, ale naprawdę mam wrażenie, że pomysły na pozycjonowanie w wykonaniu niektórych wygląją jak sprzedawanie małemu zakładowi szewskiemu w Pcimiu reklamy w telewizji kablowej obejmującej całą Europę. No niech mi ktoś powie po co?

09:06, visegard
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 marca 2010
Promocja alternatywna

Obecnie reklamy w telewizji stały się niezwykle drogie, poza tym to internet staje się powoli medium dominującym jeśli chodzi o możliwości zareklamowania swojej firmy, czy konkretnego produktu. Tymczasem warto zwrócić uwagę na alternatywne sposoby szerzenia informacji na swój temat. Aby należycie zrozumieć ten problem warto spojrzeć na chociażby taki przykład bardzo skutecznej reklamy, jak promocja firmy w albumie. Ten sposób wydaje się być bardzo ciekawy, i co ciekawe okazuje się całkiem skuteczny. W ten sposób można wypromować najróżniejsze tematy, od drzewek bonzai po gry samochodowe. Dlatego też wiele osób korzysta z tej formy zaprezentowania interesujących treści - i dobrze na tym wychodzą. Zainteresowanie tymi oraz innymi sposobami promocji alternatywnej z całą pewnością przynosi dobre skutki, dlatego też warto zainwestować swój czas i poczytać na ten temat oraz zapoznać się z przykładowymi wynikami pracy specjalistów od tego rodzaju reklamy.

Zakładki:
Stancje
Tagi