Blog > Komentarze do wpisu
"Własne" cztery ściany

Moi znajomi postanowili wyprowadzić się od rodziców i zamieszkać wspólnie. Niby wszystko pięknie, a jednak trudności z jakimi przychodzi im się teraz zmierzyć, niejednemu siły i chęci już odebrały.

Wszystko rozbija się o wynajem mieszkania, a właściwie, to małej kawalerki. Z racji tego, że on jeszcze studiuje, a ona dopiero pracować zaczęła, pieniędzy zbyt wielu nie mają. Zresztą, która młoda para na starcie może pochwalić się tysiącami na koncie?

Swoje poszukiwania moi znajomi rozpoczęli oczywiście od internetu. To tutaj znaleźć można niezliczoną ilość ofert. Ale i tutaj również, spotkał ich pierwszy problem - ceny, a standard. Niektóre kawalerki wystrojem przypominały babciny pokój, a cenę miały jak za nowo wyremontowane i elegancko urządzone M. Niestety, takich ofert napotkali na swojej drodze bardzo dużo. Te zaś, które standardem im odpowiadały - ceną już niekoniecznie.

Drugi problem pojawił się, kiedy zaczęli dzwonić pod wskazane numery telefonu. Gdzie  bowiem nie zadzwonili, tam już mieszkanie zajęte - oferta nieważna. I tak w kółko. Chętnych przecież jest dużo. A mieszkań, jak się okazuje, zdecydowanie mniej.

Trzecim problem okazali się pośrednicy. Dobrze, kiedy trafi sie na ofertę wystawioną przez samego właściciela, gorzej natomiast, kiedy spodoba nam się mieszkanie oferowane przez biuro nieruchomości. Wiadomo bowiem, że pośrednicy liczą sobie prowizję, czasem tak wysoką, jak kwota całego najmu.

Jednak, nie ma co się poddawać i załamywać. Przecież, jak się to mówi " kto szuka, ten znajduje".

środa, 11 sierpnia 2010, visegard

Polecane wpisy

Komentarze
2010/08/12 09:50:14
A o co chodzi?
Że te babcine są drogie jak te ładne, a te ładne są droższe niż... ładne?
A może o to, że pośrednicy za darmo nie chcą się oddawać (do dyspozycji)?

Czy może wreszcie o tę odrobinę optymizmu - że jak jednak sami ruszą d...ska, to jest szansa, że znajdą coś na miarę ich potrzeb za cenę odpowiadającą możliwościom?